ROK ROMANA INGARDENA

Roman Witold Ingarden to polski fenomenolog o niezwykle bogatym i różnorodnym dorobku. Był uczniem Edmunda Husserla, zainteresowanym zgłębianiem kwestii ontologicznych, aksjologicznych oraz estetycznych. W świecie znany jest jako fenomenolog rozwijający przede wszystkim zagadnienia estetyczne, choć to spory o istnienie świata stały w centrum teoretycznych dociekań filozofa.

Ingarden urodził się 5 lutego 1893 roku w Krakowie w bogatej mieszczańskiej rodzinie. Gimnazjum ukończył we Lwowie w 1911. W tym czasie najbardziej pasjonował się literaturą (sam też próbował swych sił w poezji), muzyką (ukończył klasę skrzypiec w Konserwatorium Polskiego Towarzystwa Muzycznego we Lwowie) i sportem. Rozczarowany metodami krytyki literackiej, przepełniony pasją poznawczą i ciekawością świata, zbliżył się do filozofii, która – jak wierzył – pozwoli mu na wypracowanie metodologii pracy z tekstem literackim i na zaspokojenie teoretycznych ciągot. W 1911 roku rozpoczął studia filozoficzne pod okiem Kazimierza Twardowskiego, założyciela Szkoły lwowsko-warszawskiej, a rok później wyjechał do Getyngi, gdzie studiował filozofię u Edmunda Husserla, matematykę u Davida Hilberta oraz psychologię u Georga Eliasa Müllera.

W trakcie studiów przenosił się z Getyngi do Wiednia, z Wiednia do Lwowa, a w końcu do Fryburga Bryzgowijskiego, gdzie w 1918 obronił pracę doktorską napisaną pod opieką ojca fenomenologii (z Husserlem utrzymywał kontakt przez wiele lat, świadczą o tym ich serdeczne listy) pod tytułem „Intuition und Intellekt bei Henri Bergson. Darstellung und Versuch einer Kritik”. Ingarden w trakcie studiów uczestniczył w życiu intelektualnym i sporach filozoficznych toczonych wokół fenomenologii. Poznał też wielu uczniów i uczennic Husserla, w tym Edith Stein, z którą połączyła go wieloletnia intelektualna przyjaźń.

Po obronie pracy doktorskiej Ingarden wrócił do Polski, gdzie rozpoczął pracę jako nauczyciel filozofii, matematyki i języka niemieckiego. Pracował w Końskich, Lublinie, Warszawie i Toruniu. Praca dydaktyka nie pochowała jednak jego teoretycznych i akademickich ambicji, pisał w tym czasie dużo, ukończył między innymi rozprawę habilitacyjną „O pytaniach esencjalnych”, którą ogłosił w 1924 roku na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie.

Ingarden dzielił swój czas między pracę nauczyciela gimnazjalnego, wykładowcy akademickiego, badacza i teoretyka, który pracuje nad własnymi tekstami i prowadzi własne badania (wyjeżdżał do Niemiec i Francji, kontaktował się i współpracował z Husserlem, Martinem Heideggerem, Hedwig Conrad-Martius, Edith Stein) oraz życie prywatne: był mężem (w 1919 roku ożenił się z okulistką Marią Pol) i ojcem (Romana Stanisława, Jerzego Kazimierza i Janusza Stefana).

W 1928 roku Ingarden wraca do Polski z ukończoną w języku niemieckim książką, przetłumaczoną później na polski jako „O dziele literackim: badania z pogranicza ontologii, teorii języka i filozofii literatury”. Mimo znacznego dorobku i wstawiennictwa Husserla, profesorem nadzwyczajnym zostaje jednak dopiero w 1933. Wtedy też może pozwolić sobie na zrezygnowanie z posady nauczyciela gimnazjalnego.

Ingarden spiera się  z przedstawicielami szkoły lwowsko-warszawskiej, nie przekonuje go analityczny język filozoficzny pozytywizmu logicznego, nie należy też do zwolenników rozwoju myśli romantycznej, w której splatają się ze sobą pierwiastki narodowy i religijny. Dlatego nie ma dla niego gotowej niszy filozoficznej w akademii, będzie ją sobie musiał sam stworzyć – rozwijając myślenie fenomenologiczne i zarażając nim powoli kształtujące się wokół niego koło studentów i studentek uczęszczających na jego seminaria. Po wojnie jego teoretyczne osamotnienie nie zmniejszy się – nie będzie mu po drodze ani z wciąż prężną szkołą lwowsko-warszawską, ani z filozofią marksistowską. Kontrast pomiędzy zagranicą, gdzie studiował i gdzie każdy studiujący filozofię znał podstawy fenomenologii a Polską (zarówno przed jak i powojenną), w której fenomenologia nie była ani znana, ani rozumiana był ogromny. Lecz to – między innymi – dzięki wysiłkom Ingardena fenomenologia z czasem zadomowiła się na polskich uniwersytetach.

W 1937 roku wydał kolejną książkę: „O poznawaniu dzieła literackiego”, w której rozwijał swoje wcześniejsze zainteresowania badaniem literatury, czym zyskiwał sobie zainteresowanie i uznanie literaturoznawców. Tu także opisał teorię struktury przeżycia estetycznego. Powoli ukierunkowywał swoje myślenie ku problematyce ontologicznej, interesował go czas, spór między realizmem a idealizmem, krytyka fenomenologii (zwłaszcza Husserlowskiej koncepcji idealizmu transcendentalnego, prymatu świadomości). Od początku swojej filozoficznej kariery podkreślał wagę realności – niezależnej od świadomości). Swoje koncepcje zawarł w opus magnum pod tytułem „Spór o istnienie świata”, wydanym po wojnie w dwóch tomach: tom I: „Ontologia egzystencjalna” z 1947 roku oraz tom II „Ontologia formalna” opublikowany w 1948.

Pracy nad „Sporem o istnienie świata” poświęcił lata wojny spędzone głównie we Lwowie, gdzie początkowo pracował w Katedrze Germanistyki Uniwersytetu Lwowskiego, a następnie w latach 1942-1944 jako nauczyciel matematyki w szkole zawodowej dla Polaków. W czasie wojny włączył się także w działalność uniwersytetu podziemnego. Praca dydaktyczna oraz badawcza były w oczach filozofa wyrazem patriotyzmu i próbą ocalenia sensowności życia, jak pisze:

Praca nad „Sporem o istnienie świata” umożliwiła mi duchowe przetrwanie czasów może najcięższych. A powstanie jej w tych warunkach może służyć za jeden z dowodów, że polski duch oporu żył także w dziedzinie badań naukowych.

Po wojnie Ingarden podjął pracę na Uniwersytecie Jagiellońskim. W 1946 roku otrzymał tytuł profesora zwyczajnego i stanowisko kierownika II Katedry Filozofii UJ. Ingarden prowadził wówczas ożywioną działalność dydaktyczną, akademicką, badawczą, uczestniczył w wielu zagranicznych konferencjach, pisał (w tym czasie poza dwoma tomami „Sporu o istnienie świata”, ukazała się także pozycja „Szkice z filozofii literatury”). W 1950 został jednak odsunięty od pracy na uniwersytecie, władze komunistyczne uznały jego dorobek za niezgodny z obowiązującymi wówczas ideologicznymi priorytetami.

W tym czasie Ingarden przetłumaczył „Krytykę czystego rozumu” Immanuela Kanta na język polski dla Biblioteki Klasyków Filozofii wydawanej przez Państwowe Wydawnictwo Naukowe, skończył także trzeci tom „Sporu o istnienie świata: O strukturze przyczynowej realnego świata”. W 1957 roku wrócił na stanowisko kierownika Katedry Filozofii, gdzie pracował do 1963 roku, kiedy to przeszedł na emeryturę. Do nagłej śmierci 14 czerwca 1970 roku Ingarden był aktywnym zawodowo filozofem: pisał, podróżował z wykładami, utrzymywał kontakty z dużym kręgiem jego uczniów i uczennic, do których należeli między innymi Danuta Gierulanka, Daniela Gromska, Irena Krońska, Tadeusz Kroński, Halina Poświatowska, Władysław Stróżewski, Józef Tischner, Karol Wojtyła.

Sławę i uznanie zyskał Ingarden głównie za sprawą swoich rozważań z dziedziny estetyki, które należą do klasyki tak polskiej, jak i światowej. Estetyka Ingardena wychodzi od refleksji nad dziełem literackim, ale ma mieć także (a przynajmniej takie jest zamierzenie filozofa) zastosowanie dla analizy innych dziedzin sztuki takich jak malarstwo, teatr, architektura czy muzyka. Ingarden ujmował dzieło sztuki w bardzo szerokim kontekście. O swoim podejściu badawczym pisał:

Rozważania […] można […] przeprowadzić na dwa różne sposoby: albo w ten, że traktuje się je jako pewne całości dla siebie, albo też jako człon całego systemu wiedzy filozoficznej o rzeczywistości otaczającej człowieka i o człowieku samym. Ja umiem je uprawiać jedynie w ten drugi sposób. On bowiem tylko wydaje mi się właściwy, zgodny ze związkami, jakie zachodzą między różnymi dziedzinami rzeczywistości, z którą człowiek obcuje, i z wielorakimi jego zainteresowaniami i sposobem życia. Ale wówczas sprawy stają się znacznie bardziej skomplikowane i wyłaniają się zagadnienia, które by się wcale nie pojawiły, gdyby sprawy sztuki traktować oddzielnie.

Filozof zatem pytając o dzieło sztuki, będzie zarazem pytał o jego nieodłączne splecenie z podstawowymi filozoficznymi kwestiami: ontologicznymi, epistemologicznymi oraz aksjologicznymi. Kwestie, które podejmuje Ingarden, mimo swej różnorodności, łączą się i zazębiają. Ma tego świadomość, pisząc:

(…) wszystkie fakty, z których w tych pracach usiłowałem sobie zdać sprawę i je opisać, same są takie, iż należą do jednej, je wszystkie obejmującej dziedziny […] są tylko jakby zdjęciami fotograficznymi, ujętymi w różnych miejscach danego kraju. Naturalnie, sama ta dziedzina [estetyka] jest tylko pewnym wyodrębnionym fragmentem obszerniejszej całości i otwierają się przy jej badaniu perspektywy na ‘kraje’ sąsiedzkie lub tereny głębiej położone.

Roman Ingarden, fot. Irena Jarosińska / PAP

Ingardena interesuje po pierwsze to, w jaki sposób istnieje dzieło sztuki – czy tylko w świadomości? Czy też także poza nią? Czy można mówić o jakimś właściwym dziełu sztuki sposobie istnienia? Tak właśnie, zdaniem fenomenologa, jest. Dzieło sztuki istnieje w sposób specyficzny dla siebie, inny od sposobu istnienia myśli, zmysłowego wrażenia, stołu, człowieka, kota czy tulipana; jest ono przedmiotem intencjonalnym. Ponadto, dzieło sztuki jest zawsze wielowarstwowe, uzależnione od innych bytów takich jak: osoba autora bądź autorki, ich intencje i możliwości twórcze, język oraz odbiór dzieła sztuki przez widza czy czytelniczkę.

Przeżycie estetyczne oraz sposób podchodzenia do dzieła sztuki stanowią drugą grupę zagadnień interesujących Ingardena w jego wieloaspektowej analizie dzieła sztuki. Filozof wnika w procesy odbioru, interpretacji, oceny, wartościowania, krytyki i doświadczania dzieł sztuki. Uważa, że zderzenie ze sztuką jest procesem poznawczym. Bez świadomości tego, czym jest tekst literacki (przedstawienie teatralne, obraz czy film), jaka jest jego istota i w czym odróżnia się od intencji twórczych, interpretacji odbiorców, wykonawców czy swojej materialności (papier, ilość stron, rodzaj kroju, okładka itp.), nie będziemy mogli – zgodnie z wykładnią Ingardena – uchwycić istoty dzieła sztuki i analizować jego związków z innymi jego aspektami.

Ingardenowska estetyka zmierza do pogodzenia dwóch nurtów w estetyce: „obiektywistycznego” (skoncentrowanego na przedmiocie, dziele sztuki) i „subiektywistycznego” (wyróżniającego przeżycia podmiotu). W ujęciu filozofa bowiem estetyka zajmuje się badaniem sfery „spotkani[a] pewnego przeżywającego podmiotu z pewnym przedmiotem”. Spotkanie to owocuje przeżyciem estetycznym oraz konstytucją przedmiotu estetycznego, jego członami są: z jednej strony artystka lub odbiorca sztuki, z drugiej – obiekt, przedmiot.

Estetyka, takież wartości, jak i szerzej – kultura są nie tylko ulubionymi filozoficznymi tematami Ingardena, uważa je on także za przejawy istoty człowieka. Jak pisze Gierulanka: Ingarden „za to w człowieku, co decyduje o jego człowieczeństwie, uważa zdolność realizowania wartości i oddawania się w ich służbę oraz tworzenia – na podłożu pierwotnego świata przyrody – szczególnej rzeczywistości ludzkiej: świata intencjonalnych tworów kultury”. Warto podkreślić, że idzie tu o realizację – jak pisze Ingarden w „Książeczce o człowieku”– „wartości w swej immanentnej jakości absolutnych, jakkolwiek ich realizacja zależy od twórczej siły człowieka, słowem: wartości moralnych i wartości estetycznych”. Człowiek tworząc kulturę wytwarza „realne warunki zaistnienia i ukazywania się w świecie” tych wartości – w tej ludzkiej aktywności przejawia się nie tylko człowieczeństwo, ale także sens ludzkiego życia i jego możliwość. Człowiek – w ujęciu Ingardena – to ktoś, kto bezustannie podejmuje wysiłki „przekraczania granic zwierzęcości tkwiącej w człowieku i wyrastania ponad nią człowieczeństwem i rolą człowieka jako twórcy wartości. Bez tej misji i bez tego wysiłku wyrastania ponad samego siebie człowiek zapada z powrotem bez ratunku w swoją czystą zwierzęcość, która stanowi jego śmierć” (i rozpacz). Estetyka zatem łączy się u Ingardena także z nauką o wartościach oraz z etycznym namysłem nad człowieczeństwem.

Ingarden – ten sąd pojawia się w wielu wspomnieniach – nie był historykiem filozofii, ale filozofem w pełnym tego słowa znaczeniu. Nie miał on ambicji zdawania sprawy ze złożoności fenomenologicznych dociekań, przedstawiania stanowisk i debat, od początku podejmował samodzielny namysł nad fenomenologią, polemizował z tym sposobem filozofowania i przedstawiał własne rozstrzygnięcia. Był także filozofem i w tym znaczeniu, o którym pisał w liście do niego Husserl: „filozofem jest się tylko jako osobowość etyczna, albo się nim nie jest”. Ten etyczny wymiar bycia filozofem potwierdzają słowa Ingardena, który podczas jednego ze swoich ostatnich seminariów, podejmując refleksję nad „Medytacjami Kartezjańskimi” Husserla powiedział: „Kto chce być filozofem, musi raz zacząć żyć intelektualnie na własną odpowiedzialność – inaczej w ogóle nie warto zabierać się do filozofii.”

 Źródło:

https://culture.pl/pl/tworca/roman-witold-ingarden

Wystawa Roman Ingarden „Filozof i fotograf” – informacje w linku poniżej
https://www.youtube.com/watch?v=CbvmWy_aBDc